czwartek, 7 listopada 2013
środa, 25 września 2013
Jesteśmy podobni.
Cieszę się, że są takie osoby dla których mogę coś zrobić. Dać coś z siebie. Być użyteczna. Dla nich.
Najbardziej boję się, że w końcu ktoś się dowie. Dowie się i uznają mnie za inną. Dziwaczkę. Psychopatkę.
Nie rozumiem tez ludzi którzy tną się, aby zaszpanować przed rówieśnikami. Wyróżniać się. Być w centrum uwagi. Na prawdę nie rozumiem takich ludzi. Może Wy wyjaśnicie mi, dlaczego to robią? Ja nie wiem. I chyba nawet nie chcę wiedzieć. Tacy ludzie dla mnie są przekomiczni.
Jeśli nadal uważacie, że cięcie się to nie jest nic złego:
Kiedyś się cięłam, ale od maja tego nie robię i jestem z siebie dumna. Nie tnę się, bo zostają blizny, które będą towarzyszyć Ci juz do końca życia. Wyobraź sobie, że za 10 lat będziesz już zdrowa, będziesz miała męża może dzieci i spojrzysz na nadgarstki, zobaczysz blizny i wszystko zacznie sie od nowa. Tylko tym razem nie ucierpisz tylko ty, ale takze twoja rodzina. Więc to nie jest fajne :)
„Pozbierać jest się dziesięć razy trudniej, niż rozsypać.”
***
Dzisiejszy post będzie o dość powszechnym problemie. A minowicie o samo okaleczaniu się. Gdy piszecie do mnie na GG zawsze rozmawiamy o problemach. Zauważyłam, że każdy z Was się okalecza. Muszę sie przyznać, że u mnie sytuacja się polepszyła, lecz potem gwałtownie pogorszyła. Nie mogłam wytrzymać. Musiałam to zrobić. Ale już nigdy więcej. Mówię Wam jak radzić sobie z problemami, ale nie zawsze radze sobie ze swoimi. Czy to nie jest śmieszne?Najbardziej boję się, że w końcu ktoś się dowie. Dowie się i uznają mnie za inną. Dziwaczkę. Psychopatkę.
Nie rozumiem tez ludzi którzy tną się, aby zaszpanować przed rówieśnikami. Wyróżniać się. Być w centrum uwagi. Na prawdę nie rozumiem takich ludzi. Może Wy wyjaśnicie mi, dlaczego to robią? Ja nie wiem. I chyba nawet nie chcę wiedzieć. Tacy ludzie dla mnie są przekomiczni.
Jeśli nadal uważacie, że cięcie się to nie jest nic złego:
Kiedyś się cięłam, ale od maja tego nie robię i jestem z siebie dumna. Nie tnę się, bo zostają blizny, które będą towarzyszyć Ci juz do końca życia. Wyobraź sobie, że za 10 lat będziesz już zdrowa, będziesz miała męża może dzieci i spojrzysz na nadgarstki, zobaczysz blizny i wszystko zacznie sie od nowa. Tylko tym razem nie ucierpisz tylko ty, ale takze twoja rodzina. Więc to nie jest fajne :)
***
Dlatego proszę Was. A nawet błagam. Na kolanach. Zanim sięgniecie po żyletkę, pomyślicie co będzie za kilka lat. Jeśli jesteście dość dojrzali to pomyślcie o przyszłości :)„Pozbierać jest się dziesięć razy trudniej, niż rozsypać.”
Queen Of Soul
poniedziałek, 9 września 2013
People help the people.
Ogólnie to dzisiaj sprawa miewa się tak: Jestem na siebie okropnie wściekła, bo nie przestrzegam moich zasad odnoście dziennej dawki kcal. Czy wy też tak macie, że zanim coś zjecie sprawdzacie, ile to ma kilokalorii? Jeśli tak to musicie wiedzieć, że to jest ''obsesja''. Dowiedziałam się o tym od M, (we wcześniejszych postach pisze kto to) która powiedziała, iż zaczyna się o mnie martwić. *Zdziwienie*
A więc oto moje gg 48579929. Możecie pisać o wszystkim: o problemach w domu, szkole, o przyjaciołach, o swoich chorobach o WSZYSTKIM. Gwarantuje Wam, że NIKOGO nie wyśmieję. Nikt oprócz mnie nie dowie się o czym pisaliśmy. Nikt. Odpiszę na wszystkie wiadomości. A jeśli jesteście aż tacy mądrzy, wspaniali i idealni to możecie nawet mnie hetować, bo jak wiadomo każdy hejter również ma swoje problemy.
Wiem, że nie jestem żadną znaną i specjalnie lubianą osobą, ale ja chcę Wam pomóc. A taki typowy ''fejm'' (za przeproszeniem) nawet by na Was nie spojrzał. Fejmy uważają się za lepszych od innych. A często jest tak, że nie mają nic w głowie.
***
Dziś nie płakałam. Nie płakałam. NIE PŁAKAŁAM. Od kilku miesięcy ani razu mi się to nie zdarzyło. Nie płakałam, bo wiedziałam, że wejdę na bloga i znajdą się kolejne osoby takie jak ja. Wiedziałam również, że znajdą się ''hejterzy'', którzy piszą o mnie na innych stronkach, bo na mojej nie maja odwagi. Ale nie chodzi mi tu o nich. Chodzi mi o Was. Nie jesteście fanami. Dla mnie pojęcie fan jest po prostu dziwne. Jak można tak strasznie ubóstwiać drugiego człowieka, żeby nazywać się jego fanem? Jak ktoś może być lepszy? Nie rozumiem. Wy nie jesteście fanami, Wy jesteście ludźmi podobnymi do mnie. Może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale jesteśmy w pewnym sensie rodziną. Rodziną z podobnymi problemami. Dlatego dajcie sobie pomóc.
***
Podziękowania again. Jestem Wam bardzo wdzięczna, jak jeszcze nigdy za Wasze miłe komentarze. Jedna z osób spytała się mnie czy mam gg. Otóż nie miałam, lecz specjalnie dla tej jednej wyjątkowej osoby założyłam. Spytacie się czemu wyjątkowej? Moja odpowiedź jest prosta. Ona jako jedyna zaproponowała mi, żebyśmy popisały o naszych problemach. W pewnym sensie zaproponowała mi pomoc. Teraz pewnie myślicie, że jestem egoistką. Może i trochę, ale założyłam gg dla Was wszystkich. Ja nie chcę pomocy. Ja chcę pomóc Wam. Choć w jakiś sposób. Jeśli rozmowa ze mną przyczyni się choćby w 1% do Waszego życia będę szczęśliwa. S-Z-C-Z-Ę-Ś-L-I-W-A.A więc oto moje gg 48579929. Możecie pisać o wszystkim: o problemach w domu, szkole, o przyjaciołach, o swoich chorobach o WSZYSTKIM. Gwarantuje Wam, że NIKOGO nie wyśmieję. Nikt oprócz mnie nie dowie się o czym pisaliśmy. Nikt. Odpiszę na wszystkie wiadomości. A jeśli jesteście aż tacy mądrzy, wspaniali i idealni to możecie nawet mnie hetować, bo jak wiadomo każdy hejter również ma swoje problemy.
Wiem, że nie jestem żadną znaną i specjalnie lubianą osobą, ale ja chcę Wam pomóc. A taki typowy ''fejm'' (za przeproszeniem) nawet by na Was nie spojrzał. Fejmy uważają się za lepszych od innych. A często jest tak, że nie mają nic w głowie.
Queen Of Soul
niedziela, 8 września 2013
Za wszelką cenę.
Dziękuję Wam za to, że jesteście. Nie obchodzi mnie fakt, iż to zaledwie 5 osób. Dziękuję, że kogoś interesuje moje życie. Dziękuję za to, że na świecie są takie osoby jak ja. Dziękuję za to, że niektórzy próbują mnie wspierać. Dziękuję.
Twój wskaźnik BMI wynosi 16.6.
Tak niski poziom wskaźnika BMI może oznaczać wychudzenie. Stan taki może być spowodowany chorobami zaburzeń łaknienia. Czym prędzej zasięgnij porady lekarza!
Mogłabym w to uwierzyć, gdybym pominęła fakt, że jestem grubą świnią :) Ale jeśli też chcecie dowiedzieć się ''prawdy'' to proszę bardzo. Macie link http://bmi.pasiasty.pl/
***
Dzisiaj chciałabym bardziej szczegółowo opowiedzieć o moich ''problemach''. A więc mam 1.70 wzrostu i ważę 48 kg. Obliczając wskaźnik BMI wychodzi na to, że:Twój wskaźnik BMI wynosi 16.6.
Tak niski poziom wskaźnika BMI może oznaczać wychudzenie. Stan taki może być spowodowany chorobami zaburzeń łaknienia. Czym prędzej zasięgnij porady lekarza!
Mogłabym w to uwierzyć, gdybym pominęła fakt, że jestem grubą świnią :) Ale jeśli też chcecie dowiedzieć się ''prawdy'' to proszę bardzo. Macie link http://bmi.pasiasty.pl/
***
Mieliście kiedyś marzenia? Ja osobiście jako jestem osobą inną niż wszystkie (wole używać takiego określenia) nie mam jako tako marzeń. Jest tylko jedno. A może jednak nie. To bardziej cel do którego muszę dążyć za wszelką cenę. Chcę ważyć mniej niż 40 kg.
Czy w szkole też macie tak, że chodzicie do pielęgniarki z całą klasą i tam Was ważą i mierzą? U mnie w szkole tak jest. Wyobraźcie sobie jaki to dla mnie wstyd, gdy pielęgniarka powie, ( na głos, bo jakby inaczej) że ważę 50 kg? Płakać mi się chcę jak to słyszę.
Moglibyście mi powiedzieć ile ważycie i mierzycie? Chyba, że to problem. Jeszcze raz dziękuję. :))
Nazywam się Queen Of Soul i jeszcze będę chuda.
piątek, 6 września 2013
Beznadziejnie.
Wszytko jest beznadziejne. Nie wiem nawet czy ktoś to czyta, ale nie obchodzi mnie to. Piszę, aby jakoś odreagować, wyżyć się na czymś innym niż na sobie.
Opowiem trochę o moim życiu. Jestem osobą z depresją, anemią i PODOBNO z anoreksją. Ale moim zdaniem nie można ufać lekarzom na słowo (każdy wykorzystuje biednych ludzi, żeby zarobić kase). Ludzie pytają jak to możliwe, że mam depresję, jeśli w szkole i wśród ludzi zachowuję się normalnie. Otóż pomyślcie co by było, gdybym np. wybuchła płaczem przed klasą? Życie zjebane, aż do końca szkoły... Tak, ludzie potrafią być okrutni. Chociaż mam inną hipotezę. Oni po porostu maja to we krwi.
Mam przyjaciółkę. Jedną. Jedyną. Prawdziwą. Jest ze mną zawsze, a nie tylko, jeśli czegoś chce. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Różnimy się prawie wszystkim: ona kocha życie, jest piękna, radzi sobie z uczuciami. Ja jestem ta gorsza. Czuliście się kiedyś tak jakby na drugim miejscu? Jeśli tak, to wyobraźcie sobie, iż ja czuję się jakbym była na ostatnim. Oto moja wiadomość do mojej przyjaciółki, którą będę nazywać ''M''.
Dla mnie też to jest trudny temat... chyba nawet najtrudniejszy w moim życiu. Wydaje mi się, że po prostu jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaje. Nie ma dnia, żebym się nie popłakała. Nie mam pojęcia dlaczego. Nawet nie pamiętam od czego to się zaczęło. Wiem tylko, że jesli z kimś porozmawiam jest lepiej, ale nie na długo. to powraca i już zawsze tak będzie. Nie wyleczę się z tego, bo po prostu nie potrafię. A najgorsze są te dni. Te samotne dni. Nikt nie zauważa, że istnieję. Pisze sms, siedze na fb, ale nikt nie odpisuje. jestem zupełnie sama.. Sama z moimi cholernymi problemami. Jestem taka żałosna, bo myślę, że jak coś sobie zrobie to wszyscy zwrócą na mnie uwagę. Ja potrzebuje tylko tego. A więc co sądze o swoim wyglądzie... Gdzy patrze w lusto to widzę, że nie jestem aż tak straszna, ale im dłużej sie wpatruję tym więcej widzę wad. Wyobraź sobie, że raz miałam tak: patrze na swój brzuch i widze, że jest mega chudy, potem obracam sie na drugi bok i wydaje się grubszy i tak za każdym razem. To ludzie potocznie zwą ANROEKSJĄ. tak, kolejna rzecz przez którą nienawidzę siebie. Co mogę na to poradzić? Dlaczego jestem chora? Nie mam pojęcia. Niektórzy ludzie mówią mi, że jestem ładna, chuda i mi razdroszczą. Nie powiem, że kilka razy nawet uwierzyłam. Ale oczywiście są też tacy ludzie którzy muszą wszysto spierdolić. Mówią mi, że jestem za chuda, wyglądam jak szkielet... I wtedy wszystko wraca. Ale jestem też z siebie dumna, bo w wakacje ani razu się nie pocięłam. A kurwa chciałam. Powiem ci coś... nikt o tym nie wie. Zrobiłam sobie internetowy test na to czy masz depresje i były 4 stopnie. 1- nie masz, 2- ograniczone, 3- depresja, 4- depresja nieuleczalna. Miałam pomiędzy 2 a 3 stopniem. to wszystko zdarzyło się w ciągu jednego cholernego roku. I właśnie za to siebie nienawidzę. Zajebiście, wyznania anorektyczki.
Fakt, że ktoś to być może przeczyta wprawia mnie w stan euforii. Być może dlatego, że kogoś zainteresuje mój przypadek. Ja pragnę tylko tego. Chcę być zauważalna, a nie beznadziejna.
To by było na tyle. Po następnego wpisu.
Opowiem trochę o moim życiu. Jestem osobą z depresją, anemią i PODOBNO z anoreksją. Ale moim zdaniem nie można ufać lekarzom na słowo (każdy wykorzystuje biednych ludzi, żeby zarobić kase). Ludzie pytają jak to możliwe, że mam depresję, jeśli w szkole i wśród ludzi zachowuję się normalnie. Otóż pomyślcie co by było, gdybym np. wybuchła płaczem przed klasą? Życie zjebane, aż do końca szkoły... Tak, ludzie potrafią być okrutni. Chociaż mam inną hipotezę. Oni po porostu maja to we krwi.
Mam przyjaciółkę. Jedną. Jedyną. Prawdziwą. Jest ze mną zawsze, a nie tylko, jeśli czegoś chce. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Różnimy się prawie wszystkim: ona kocha życie, jest piękna, radzi sobie z uczuciami. Ja jestem ta gorsza. Czuliście się kiedyś tak jakby na drugim miejscu? Jeśli tak, to wyobraźcie sobie, iż ja czuję się jakbym była na ostatnim. Oto moja wiadomość do mojej przyjaciółki, którą będę nazywać ''M''.
Dla mnie też to jest trudny temat... chyba nawet najtrudniejszy w moim życiu. Wydaje mi się, że po prostu jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaje. Nie ma dnia, żebym się nie popłakała. Nie mam pojęcia dlaczego. Nawet nie pamiętam od czego to się zaczęło. Wiem tylko, że jesli z kimś porozmawiam jest lepiej, ale nie na długo. to powraca i już zawsze tak będzie. Nie wyleczę się z tego, bo po prostu nie potrafię. A najgorsze są te dni. Te samotne dni. Nikt nie zauważa, że istnieję. Pisze sms, siedze na fb, ale nikt nie odpisuje. jestem zupełnie sama.. Sama z moimi cholernymi problemami. Jestem taka żałosna, bo myślę, że jak coś sobie zrobie to wszyscy zwrócą na mnie uwagę. Ja potrzebuje tylko tego. A więc co sądze o swoim wyglądzie... Gdzy patrze w lusto to widzę, że nie jestem aż tak straszna, ale im dłużej sie wpatruję tym więcej widzę wad. Wyobraź sobie, że raz miałam tak: patrze na swój brzuch i widze, że jest mega chudy, potem obracam sie na drugi bok i wydaje się grubszy i tak za każdym razem. To ludzie potocznie zwą ANROEKSJĄ. tak, kolejna rzecz przez którą nienawidzę siebie. Co mogę na to poradzić? Dlaczego jestem chora? Nie mam pojęcia. Niektórzy ludzie mówią mi, że jestem ładna, chuda i mi razdroszczą. Nie powiem, że kilka razy nawet uwierzyłam. Ale oczywiście są też tacy ludzie którzy muszą wszysto spierdolić. Mówią mi, że jestem za chuda, wyglądam jak szkielet... I wtedy wszystko wraca. Ale jestem też z siebie dumna, bo w wakacje ani razu się nie pocięłam. A kurwa chciałam. Powiem ci coś... nikt o tym nie wie. Zrobiłam sobie internetowy test na to czy masz depresje i były 4 stopnie. 1- nie masz, 2- ograniczone, 3- depresja, 4- depresja nieuleczalna. Miałam pomiędzy 2 a 3 stopniem. to wszystko zdarzyło się w ciągu jednego cholernego roku. I właśnie za to siebie nienawidzę. Zajebiście, wyznania anorektyczki.
Fakt, że ktoś to być może przeczyta wprawia mnie w stan euforii. Być może dlatego, że kogoś zainteresuje mój przypadek. Ja pragnę tylko tego. Chcę być zauważalna, a nie beznadziejna.
To by było na tyle. Po następnego wpisu.
Queen Of Soul.
czwartek, 5 września 2013
Kiedyś trzeba zacząć.
To mój pierwszy post. Normalnie to nigdy nie pomyślałabym, że zacznę pisać bloga, bo uważam, iż opowiadanie o swoim życiu nie ma sensu. OSTRZEGAM! Jeśli jesteś jakimś hejterem człowiekiem nieradzącym sobie z życiem , który czyta blogi tylko po to, żeby napisać jakie są beznadziejne to sobie odpuść. Życie już wystarczająco daje mi w kość. Ostrzeżenie nr. 2. Będę tu pisać o moich uczuciach i problemach, których jest bardzo dużo m.in. depresja. Dlatego właśnie, jeśli takie tematy Cię nie interesują, bądź po prostu śmieszą to naciśnij ''CTRL + W'' i oszczędź mi swojego bólu dupy. Zakładając, że kogoś zainteresuje moje życie (co jest niespotykane) chcę, abyście wiedzieli, że pragnę pozostać anonimowa. Nie poznacie mojego imienia, ale możecie mi mówić ''Queen of soul''. To by było na tyle. Do następnego wpisu.
Queel Of Soul.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)