Opowiem trochę o moim życiu. Jestem osobą z depresją, anemią i PODOBNO z anoreksją. Ale moim zdaniem nie można ufać lekarzom na słowo (każdy wykorzystuje biednych ludzi, żeby zarobić kase). Ludzie pytają jak to możliwe, że mam depresję, jeśli w szkole i wśród ludzi zachowuję się normalnie. Otóż pomyślcie co by było, gdybym np. wybuchła płaczem przed klasą? Życie zjebane, aż do końca szkoły... Tak, ludzie potrafią być okrutni. Chociaż mam inną hipotezę. Oni po porostu maja to we krwi.
Mam przyjaciółkę. Jedną. Jedyną. Prawdziwą. Jest ze mną zawsze, a nie tylko, jeśli czegoś chce. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Różnimy się prawie wszystkim: ona kocha życie, jest piękna, radzi sobie z uczuciami. Ja jestem ta gorsza. Czuliście się kiedyś tak jakby na drugim miejscu? Jeśli tak, to wyobraźcie sobie, iż ja czuję się jakbym była na ostatnim. Oto moja wiadomość do mojej przyjaciółki, którą będę nazywać ''M''.
Dla mnie też to jest trudny temat... chyba nawet najtrudniejszy w moim życiu. Wydaje mi się, że po prostu jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaje. Nie ma dnia, żebym się nie popłakała. Nie mam pojęcia dlaczego. Nawet nie pamiętam od czego to się zaczęło. Wiem tylko, że jesli z kimś porozmawiam jest lepiej, ale nie na długo. to powraca i już zawsze tak będzie. Nie wyleczę się z tego, bo po prostu nie potrafię. A najgorsze są te dni. Te samotne dni. Nikt nie zauważa, że istnieję. Pisze sms, siedze na fb, ale nikt nie odpisuje. jestem zupełnie sama.. Sama z moimi cholernymi problemami. Jestem taka żałosna, bo myślę, że jak coś sobie zrobie to wszyscy zwrócą na mnie uwagę. Ja potrzebuje tylko tego. A więc co sądze o swoim wyglądzie... Gdzy patrze w lusto to widzę, że nie jestem aż tak straszna, ale im dłużej sie wpatruję tym więcej widzę wad. Wyobraź sobie, że raz miałam tak: patrze na swój brzuch i widze, że jest mega chudy, potem obracam sie na drugi bok i wydaje się grubszy i tak za każdym razem. To ludzie potocznie zwą ANROEKSJĄ. tak, kolejna rzecz przez którą nienawidzę siebie. Co mogę na to poradzić? Dlaczego jestem chora? Nie mam pojęcia. Niektórzy ludzie mówią mi, że jestem ładna, chuda i mi razdroszczą. Nie powiem, że kilka razy nawet uwierzyłam. Ale oczywiście są też tacy ludzie którzy muszą wszysto spierdolić. Mówią mi, że jestem za chuda, wyglądam jak szkielet... I wtedy wszystko wraca. Ale jestem też z siebie dumna, bo w wakacje ani razu się nie pocięłam. A kurwa chciałam. Powiem ci coś... nikt o tym nie wie. Zrobiłam sobie internetowy test na to czy masz depresje i były 4 stopnie. 1- nie masz, 2- ograniczone, 3- depresja, 4- depresja nieuleczalna. Miałam pomiędzy 2 a 3 stopniem. to wszystko zdarzyło się w ciągu jednego cholernego roku. I właśnie za to siebie nienawidzę. Zajebiście, wyznania anorektyczki.
Fakt, że ktoś to być może przeczyta wprawia mnie w stan euforii. Być może dlatego, że kogoś zainteresuje mój przypadek. Ja pragnę tylko tego. Chcę być zauważalna, a nie beznadziejna.
To by było na tyle. Po następnego wpisu.
Queen Of Soul.
Fajny blog.
OdpowiedzUsuńNie będę ci spamować komentarzami typu "fajny blog, wpadnij do mnie". Chciałabym Ci powiedzieć tylko że jesteś bardzo podobna do mnie czytając twoje posty... Tak samo pesymistycznie nastawiona... Zostawiłaś u mnie link z dopiską "i tak nikt nie zauważy"... nie prawda, ja zauważyłam... Bardzo życiowy blog tak w ogóle.
OdpowiedzUsuńmonomentume.blogspot.com/
Dziękuję. Dzięki Tobie czuję się lepiej... Jednak nie. Właśnie płaczę.
UsuńNie wiem jak mogę Ci pomóc, mogę Ci tylko powiedzieć że współczuję że ciągle masz złe myśli. Mi się to zdarza ale nie tak często :/
UsuńPs. Sama robiłaś nagłówek?
Dziękuję i tak. Sama robiłam :)
UsuńUczucie, że jesteś na ostatnim miejscu... Tak dobrze mi znane. Tak cholernie boli. I nie potrafi się zmienić. Wierz mi na słowo, że czuję się tak jak Ty. Tak samo beznadziejna i bezużyteczna. Zbędna. A co do ludzi... szczerze ich nienawidzę. Praktycznie wszystkich. Każdy jest egoistą i cieszy się moim nieszczęściem. Takie mam wrażenie. Może jestem aspołeczna? Co do chorób, to ja też mam anemię i rodzice często mi powtarzają, że jestem wieszakiem i zaraz zmienię się w patyk.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny post.
Dobrze wiedzieć, że jest jeszcze ktoś taki. Chyba chodziło ci o anoreksje, a nie o anemie :)Dziękuję za to, że jesteś. Brakuje mi takich ludzi jak ty :')
UsuńMam tak samo jak ty
OdpowiedzUsuńWątpię :)
UsuńHej.
OdpowiedzUsuńWięc nie wiem jak ktoś może sobie tak popierdolić życie. Nie, że chcę Cię zranić. Oczywiście, że nie.
Mam, hm.. 'przyjaciółkę', która także, że się tnie. Anorektyczką to ona nie jest... Jeszcze.
Nie wiem jak można się ciąć. To boli. Niektórym ból fizyczny sprawia radość, upust, czujesz się lepiej, psychika odpoczywa. Niby tak. Niby. Tak naprawdę wystarczy jedno złe pociągnięcie żyletką, a może być naprawdę źle.
Nie wiem także czemu masz takie porąbane życie. Moja, hm pożal się Boże, przyjaciółka, tnie się przez: chłopaka, przyjaciela, który przyjacielem nie jest, zazdrosną dziewczynę, rodziców, szkołę... I tak naprawdę sprawia sobie większy ból, a to nic nie pomaga...
Tak, komentarz do dupy, pewnie będzie Ci przykro przez to co napisałam i chuj. Serio. Wybacz. Chcę tylko uwzględnić, iż NIE jestem hejterem.
/fuck